Mnóstwo ludzi wytyka błędy organizatora. Jak zwykle - każdy jest ekspertem, gdy już jest po wszystkim. Jesli potrafisz coś zrobić lepiej - dlaczego tego nie zrobiłeś? Niestety, większość ludzi woli tylko krytykować wszystkich i wszystko wokół siebie. Moim zdaniem organizatorowi należą się podziękowania i słowa uznania, choćby za sam fakt, że zajął się tym i doprowadził to do końca. Oglądałem całą debatę na żywo. Jak wspomniano już w komentarzach wyżej, wypowiedzi były zbyt luźno związane ze sobą, niektórzy mówili całkiem nie na temat, próbując po prostu dorzucić swoje trzy grosze. Moim zdaniem, gdyby rzucać dodatkowo niezwykle zróżnicowane pytania z Internetu (których dobór i tak zawsze byłby dyskusyjny), to cała dyskusja nie miałaby ładu i składu. Swoją droga, premier już od początku pewnie miał ustalone, co będzie obiecywał, a przy niektórych wypowiedziach widać było wyraźnie, że przysypiał. Myslę jednak, że to spotkanie jest symbolem jakiejś zmiany, a właściwie bardzo chciałbym, by tak było.
Z tym że na debacie zabrakło internautów to przesada. Kto według Ciebie zasługuje na miano internauty, jak nie ludzie którzy zajmują się tworzeniem internetu, i zapewne z niego korzystają. Nie mamy prezydenta internetu ani nikogo takiego, na całe szczęście. Wiadomo że jednym taka osoba przypasuje a drugim wręcz przeciwnie, i bardzo dobrze.
Z ludzi którzy znaleźli się w odpowiednim miejscu i czasie to warto wyróżnić Vagle, szefa KidProjekt i dostawce internetu.
A co do blogerów których zabrakło, gdyby się tam pojawili to mogli by rozbić szansę na rzeczową debatę, o ile taka jest możliwa ;]
Dokładnie, co niektórzy prezentowali na czacie wspaniały poziom, mam nadzieję że nikt "z góry" tego nie widział. Bo i pytania bez sensu i okrzyki "Wykop ku@#$a!" nie wyglądały zbyt dobrze.
Konkretne pytania były miałkie, nijakie nie odnoszące się do nijak do tematu debaty. Natomiast te które padły owinięte były w 10 minutowe przemówienia trzech kolejnych z rządu osób co sprawiło że rozmyły się w całości i nie dostaliśmy na nie odpowiedzi.
Pan od Wolnego Oprogramowania i ochrony dzieci na bardzo duży plus! I oczywiście Pan mówiący o procesie quasi-sądowym, słuszna uwaga.
Vagla(ten po lewicy premiera) też chyba z sensem zadał pytanie czy rząd planuje jakiś system do prezentacji procesu legislacyjnego, żeby ułatwić dostęp do ustawy podczas jej uchwalania. Na koniec też ktoś spytał premiera, żeby powiedział jednoznacznie czy będzie ten rejestr stron zakazanych czy nie.
@ryu
chodzilo mi o to ze pytania trza konstruowac dobrze i nie skupiac sie tylko na rzeczach ktore dostrzegamy lecz na samych efektach koncowych tzn nie mozna zrobic tak ze "postawimy mur" - przykladowo firewall z czarna lista ip'kow i tagow stron lecz praktycznie kazdy firewall da sie w taki czy owaki sposob obejsc i chcialem uzyskac odp na to czy rzad ew by "czuwal" nad technologiam wraz z koncernami informatycznymi i telekomunikacyjnymi nad update'em tego softu bo ogolnie jest pomysl dobry ale nad tym trza jak juz mowilem rozmawiac rozmawiac i jeszcze raz rozmawiac - nie chce by w przyszlosci moj syn czy wnuk szukajac jakis informacji o grze czy o zaganieniu w google czy innej wyszukiwarce dostal wynik na pierwszych 3 stronach cos z przedzialu podefoili czy materialow ktorych "nie powinien" jeszcze w tym wieku widziec
do powiązanych dodałem link do wideo, niestety jeszcze nie ma całości. Moim zdaniem najważniejsze jest, że premier z projektu się wycofał. Przynajmniej czasowo
było jeszcze jedno
"czy korzysta pan z internetu?"
mnie boli to że Tusk nie pokusił się o odpowiedzenie na ani jedno pytanie zadane przez osoby które znajdowały się na sali
nawet gdyby chciał to prowadzący skutecznie mu to utrudniał oddając głos kilku obecnym na sali gościom pod rząd
swoją drogą - jakie rozczarowanie muszą czuć ci którzy tam byli i pytali ?
np pan Hołyński zadał, bardzo, bardzo trafne pytanie i nikt z drużyny Tuska ani raz nie próbował na nie odpowiedzieć
osoba, która spodziewała się odpowiedzi na najbardziej nurtujące pytania chyba musi być bardzo naiwna. Przecież wiadomo jak działa polityka - mówić pozornie na temat używać trudnych słów, ale mówić na tyle długo, żeby przy końcu wypowiedzi nikt nie pamiętał co było na jej początku. Poza tym chwalić się, ganić opozycję, no i przede wszystkim - wszystko dla dobra dzieci. Oj wydaje mi się, że się PO przejedzie na następnych wyborach, szkoda tylko, że w kraju nie ma sensownej alternatywy.
na tym polega niestety polityka w wykonaniu naszych politykow: sztuka odpowiadania na pytania w ten sposob zeby ladnie brzmialo, o pytaniu zapomniano, a odpowiedz dotyczyla czegos innego, a tak w ogole to jakie bylo pytanie? (co premier madrze zauwazyl - "a jaki jest tytul tej debaty?"). bylo sporo ciekawych wypowiedzi, ktore premera nie przekonaly, a jedynie spowodowaly odlozenie niektorych fragmentow ustawy na pozniej. rejestr najprawdopodobniej i tak powstanie, oczywiscie nie bedzie skuteczny (bo to niemozliwe - nawet chinczykom udaje sie przedostac - dla chcacego nic trudnego) i oczywiscie infrastuktura bedzie bardzo kosztowna (miliony na stworzenie, a potem miliony na utrzymanie - kolejne pieniadze wydawane rok w rok czego efektem bedzie, ze normalni ludzie beda mieli utrudniony dostep, a przestepcy i tak dalej beda swoja przestepcza dzialanosc uskuteczniac). dziekuje, dobranoc...
Panie Kamilu Górka, to nie konferencja prasowa... to DEBATA! tyle, bo moim zdaniem twoje znalezisko mija się z celem. Zakop za informacje nieprawdziwą, ponieważ od początku było wiadomo, że on i tak przepchnie tę ustawę...
Panie Knobik, cokolwiek by to nie było, to i tak nie zmienia to faktu, że jesli się pisze, iż bedzie się czytało pytania i ludzie je po to zadają, to się z "mordy cholewy nie robi".
Moim zdaniem technicznie było niemożliwe aby czytać wszystkie pytania. Przecież nawet wszyscy ludzie zebrani na sali nie zdążyli się wypowiedzieć.
Poza tym, mi osobiście brakowało jednego pytania, które w jednym z wywiadów zapowiadał Pan Lipszyc tzn coś w rodzaju "kto (z imienia i nazwiska) wymyślił rejestr stron zakazanych?" I dość mało było o sprawie ACTA.
Odnośnie tekstu z pokazywarki odniosłem wrażenie, że autor nie pyta "dlaczego nie było tam internautów?", tylko "dlaczego nie było tam mnie (autora)?".
Ludzie STOP! przestańcie gnoić człowieka, który wyszedł z szeregu... To był jego pierwszy taki raz... on ryzykował imieniem inazwiskiem, brał odpowiedzialność... więc poprowadził jak umiał. To pierwszy raz, jak każdy musi się nauczyć... Napewno wiele można poprawić, ale wyjdźcie cwaniaczki z tego internetu... i sami coś zróbcie... a nie tylko pieprzycie ilekroć ktoś COŚ robi zamiast klikać w ankiety +/- ...
Cały czas szukacie wykopalisk o "wspaniałej polsce" i wzywacie do działania... a gdy ktoś coś robi, to plujecie jadem, że aż się rzygać chce...
k%#%a już nie mogę was słuchać, wiecznie utyskiwanie, zawsze źle... Zamiast skoncentrowac się co dobre, zamiast wysłać sterte propozycji ulepszen takiej debaty, zamiast zmobiliwoać do drugiej rundy... to wszyscy tylko GNOJĄ człowieka, który miał odwagę wyrwać się z szeregu... pieprzone polskie piekiełko ujadaczy... RÓBCIE coś zamiast prowadzić te jałowe dyskusje w necie... albo idźcie kliknijcie w jakąs ankietę "poparcia" czegoś tam... i w ten sposób sobie walczcie...
k%#%a... tutaj powinno być 300 komentarzy z propozycjami jak to zrobić lepiej... a jest tylko wytykanie błędów...
Dobra powodzenia. Klikajcie w jakieś sondy itd. i "wygrywajcie lepszy świat"...
@jakubz
To Ty przestań. Nigdy na żadnym instrumencie nie grałem i grać pewnie nie będę, ale jak usłyszę, że ktoś kaleczy muzykę to będę mu zwracał uwagę i tak samo jest ze wszystkim. Argument ,,to ty zrób lepiej" po prostu argumentem nie jest. Ja może nie będę w stanie zrobić lepszej debaty, ale to co zrobił Tusk ssie i nic tego nie zmieni.
Podobne rzeczy już od paru lat wyprawia Putin. Dostaje przy tej okazji pytania typu ,,Co pan robi panie prezydencie/premierze, że jest pan taki wspaniały?"
Zwykłe pieprzenie drodzy wykopowicze jak zwykle uprawiacie. Widziałem na czacie lookr.tv podczas debaty jaki poziom reprezentowało ponad 90% internautów przed komputerami. Na miejscu moderatorów zamknąłbym klapkę lapcia i w ogóle się nie przejmował głosem społeczeństwa, któremu się nawet nie chciało zagłębić w temat zanim zaczeli drzeć ryje z bezsensownymi, albo nie na temat, pytaniami.
Najważniejsze rzeczy padły z sali, a to, że kowalski albo nowak, którzy pojawili się na czacie z "wykop k!%!aaaa", potem rzucili jakiś głupi tekst typu "czemu on ma sznurek na głowie albo kto to jest ten obok Vagli", żeby w końci zadać jakieś idiotyczne pytanie typu "panie premierze czy wie pan, że pan wprowadza cenzurę", nie usłyszeli jak Budzich czyta ich pseudointeligentne wypierdy, uważam akurat za bardzo satysfakcjonujące.
I tak, i nie. Mialy byc pytania od internautow, byly dwa zenujace "Czy uzywa Pan Internetu?" i "Czym dla pana jest Internet?". Ale odpowiedz Donalda byla jeszcze gorsza, wymijajaca, chlop ewidentnie z komputerem ma tyle wspolnego, co wlaczanie pasjansa. Generalnie byly pytania Internautow, tylko ze ladnie zredagowane przez obecnych tam ludzi. Stracily one na swej czytelnosci i dobitnosci, ale zyskaly wizerunek pytan zadanych przez ludzi na poziomie, a nie gimnazjalistow. Przez co zmienil sie jego stosunek do tej denaty w trakcie jej trwania, az do czesciowego sukcesu jakim jest zawieszenie SPORNEJ CZESCI ustawy dot. rejestru itp, reszta leci dalej w obieg jak najpredzej.
Miałem cichą nadzieję, że to nie wyjdzie na główną. Internauci BYLI na debacie. Ja jako internauta, mogę z czystym sumieniem stwierdzić, że osoby które wypowiadały się po "naszej" stronie mówiły w moim imieniu i z 90% ich wypowiedzi jestem w stanie się zgodzić. Mogłeś od razu napisać, że nie było tam Ciebie i o to masz pretensje. Poza tym jak technicznie sobie wyobrażacie zorganizowanie "debaty" z tysiącami ludzi jednocześnie ? Zawsze tak jest, że rozmawiają przedstawiciele, o których jest wiadomo że nie zaczną nagle wrzeszczeć "Wykop k!$!AAAA!" itp. Oglądałem całą debatę i po stronie przeciwników padały bardzo mądre i wyważone słowa. Ale teraz się pojawi masa "populistów", która będzie wrzeszczeć: "Nas tam nie było! Nie mogłem zadać pytania!". Szkoda, bo tylko pokazujemy że wcale nie jesteśmy takim "murem" jak by się w tej sytuacji przydało.
Pytania pytaniami, ważne że koniec końców Tusk zdał sobie sprawę, jakiego bigosu narobił tą ustawą i zdecydował się na razie wycofać z niej przepisy o cenzurze... Teraz my wszyscy musimy dopilnować, żeby ostatecznie trafiły one do kosza!
Ja tam osobiście się nie przejmuję, że nie mogłem zadać pytania, bo o co miałbym go pytać? Chciałbym raczej przedstawić swoje zastrzeżenia w stosunku do projektu ustawy niż o cokolwiek pytać - a to akurat znakomicie zrobili za mnie obecni na sali...
Raczej zdał sobie sprawę, żeby nie urządzać debat, lub robić je tak jak Putin. Za duże jest parcie na te zapisy, debata była tylko próbą PR, jak widać nieudaną. Jedyne sensowne pytania, które mogły paść, to komu zależy na tych zapisach i po nazwisku kto ujął te zapisy, wtedy można dojść powiązań, podobnie jak ze szczepionkami i rzecznikiem.
Powiem tak ,cfaniaczki którzy siedzą sobie teraz wygodnie na foteliku popijając kawką i krytykując jak to było źle, postawcie się w sytuacji tego którego tak krytykujecie.
Zoorganizujcie taką debatę, siądźcie tam i mówcie, opanujcie, pamiętając że patrzą na was TYSIĄCE jeżeli nie dziesiątki tysięcy osób! Słucha każdego waszego słowa, widzi każde wasze machnięcie ręka oraz widzą to główni przedstawiciele naszych władz, z premierem włącznie! Tutaj nie da się nic wyciąć i powiedzieć "no dobra to jeszcze raz" to nie film, wszystko jest NA ŻYWO!
Osobiście całej debaty nie oglądałem, dopiero od godziny 16 więc późno ,lecz co moge stwierdzić, premier gada jak Polityk, czy były pytania czy ich nie było, pamiętajmy że to jest 1 TAKA DEBATA W POLSCE,zoorganizowana przez człowieka który NIGDY się tym wcześniej nie zajmował i nie jest politykiem! Ludzie do cholery jasnej myślcie!
Z końcówki można wywnioskować to że rząd ma dobrą wole, i moim zdaniem właśnie tą drogą powinno być stanowione prawo, jawnie transparętnie, wszyscy zainteresowani mają dostęp do rozmów (internet) są zbierane różne grypy pozarządowe których to bezpośrednio dotyka, może coś się chociaż w tej materi zmieni!!
Moim zdaniem jak na 1 debate tego typu naprawde nie było źle, chociaż moim zdaniem było widać zmęczenie premiera po dniu wczorajszym - znaczy się czwartkowym, jak najbardziej organizować tego typu debaty!
Chociaż czy z premierem to nie jest chyba potrzebne, lepiej robić takie rzeczy z ludźmi którzy pracują nad tym,piszą te ustawy, z nimi dyskutować,dawać sugestie,porady, własne opinie, premier tak naprawde nie ma zbyt dużej ingerencji tutaj bezpośrednio, może czegoś poprosić - zarządać ale przeciesz nie on to pisze...
Tak jak zresztą mówi doradca Boni, możemy przejść z wieku 19 - 20 do 21 w tworzeniu prawa :)
"Tak jak zresztą mówi doradca Boni, możemy przejść z wieku 19 - 20 do 21 w tworzeniu prawa"
ten doradca nie jest chyba zadowolony z wyników google na wyszukiwanie frazy "TW" i jego nazwiska - tyle na temat ludzi tworzących prawo w Polsce w 21 wieku
1. Koles prowadzi bloga wiec jest lasy na uwage, proste jak 2+2
2. Przed rozpoczeciem debaty zanim usiadl na miejsce caly czas krecil sie przed obiektywem zeby zostac najbardziej utrwalonym elementem debaty
3. Ktos kto nie chce zwrocic na siebie uwagi nie paraduje z cholera wie czym przywiazanym do szyi
Co jak co, ale tremy to on nie mial.
No coz - bylo do przywidzenia, ze to bedzie szopka, na ktorej najbardziej lansowac sie beda samozwanczy guru Internetu (dla ktorych swiat konczy sie na Blipie czy Flakerze...). Takie spotkania to i tak czysta kurtuazja, PR, usta pelne frazesow i bicie piany ALE i tak wiadomo, ze najwazniejsze decyzje zapadaja w klebach dymu papierosowego w zaciszach gabinetow.
Nie oszukujmy sie - polityka to brutalna gra interesow, w ktorej nie ma miejsca na sentymenty (tak jak w biznesie). To czysta kalkulacja, gra strategiczna. Tusk teraz na pewno sie z tego wycofa bo mamy przed soba wybory prezydenckie i parlamentarne. Ale jak tylko PO bedzie mialo wiekszosc w Sejmie - to Rejestr wejdzie w zycie z szybkoscia jednego pierdniecia.
Cytujac Ojca Dyrektora - "nie nazywajmy szamba perfumeria". Rejest to cenzura i nic tego nie zmieni. Jedno jest pewne - nie oddam glosu na ludzi, ktorzy nazywaja siebie liberalami a opracowali koncept Rejestru i przjeli go jako projekt rzadowy.
Jak to bylo w jednym z niedawnych wykopow - Internet to ostatni bastion wolnosci slowa, ktory nie jest kontrolowane przez zadne rzady i korporacje. I tylko od nas zalezy - w dniu wyborow - czy bedzie tak nadal.
wlaczylem na 10 minut i niestety uslyszalem to czego sie spodziewalem.
- Pytanie
- 2 minuty p#$$$$$enia o wszystkim tylko zeby nie odpowiedziec przypadkiem na pytanie.
Chyba nikt sie nie obrazi jak pocytuje Piłsudskiego ;) Uwielbiam jego podejście do polityki, może tylko troche zbytnio autorytarny.
"Publiczne szmaty !"
"Rzeczpospolita to wielki burdel, konstytucja to prostytutka, a posłowie to k##%y !"
"Raz się sk##%isz, k##%ą pozostaniesz !"
Z całym szacunkiem, ale jak dla mnie to debata była całkiem ciekawa i wniosła trochę do polityki.
Po pierwsze - Tusk zgodził się odsunąć i ponownie przemyśleć punkt o rejestrze (czyli główne założenie internautów). Bardzo możliwe że premier zdał sobie sprawę z problemów natury technicznej, o których nikt mu wcześniej nie powiedział i to nie jest jego wina (tu dla Tuska duży plus). Oczywiście nie mógł powiedzieć "OK przekonaliście mnie w 100proc, likwidujemy rejestr" bo to nie jest tylko jego decyzja i musi ją rozpatrzyć z całym sztabem ludzi. Bardzo dobre argumenty przedstawił koleś z branży telekomunikacyjnej i ten w długich włosach co 7 lat walczy z pedofilią w sieci. Widać było po nich, że wiedzą co mówią, w odróżnieniu od niektórych blogerów którzy się wypowiadali.
Po drugie - jak ktoś myślał, że zadają wszystkie pytania to mi go szkoda. Swoimi pytaniami wyraziliśmy swoje zdanie. Inaczej nie byłoby tematu. Ludzie, którzy reprezentowali internautów jasno zadali większość pytań w kilku zwięzłych słowach. Jak ktoś jest inteligentny to znajdzie odpowiedz na swoje pytanie przysłuch%$ąc się całej debacie. A, że nie zaproszono Lechowicza, czy tam kogoś jeszcze to bardzo dobrze. Jak dla mnie to koleś jest zwykłym krzykaczem. To że robi kapitalne satyry to jedno, ale nie ma co wpuszczać bydła na salony. Dodam, że dyskusja prowadzona była w kapitalnej atmosferze; pełna kulturka, nikt sobie nie skakał do gardeł, ciągłe słowa uprzejmości w stylu "może Pana źle zrozumiałem, przepraszam w takim wypadku..." albo "na pewno Pana intencją było tylko dobro...". Kiedyś był wykop z rozmową jakichś dwóch amerykańskich polityków, którzy rozmawiali ze sobą w kulturalny sposób i wszyscy na wykopie byli pod wrażeniem i śmiali się z polskich debat. Otóż zmiany o jakich się marzy dzieją się na naszych oczach. Wystarczy się przyglądnąć. Młode pokolenie stanowi całkiem inne standardy.
Po trzecie - chyba po raz pierwszy takie spotkanie się odbyło i do głosu dopuszczono "ludzi". To dopiero początek, ale zobaczycie, że taka forma się rozwinie. Rząd dostając od samych zainteresowanych uwagi w bardzo stanowczy sposób ma okazję do zrobienie właściwej rzeczy. Z drugiej strony jeśli będą to robić zyskają duże poparcie społeczne. Wyobraźcie sobie, że Tusk odrzuca cenzurę. Automatycznie dostaje kilka tysięcy głosów poparcia.
Możecie mi zarzucić, że jestem jakimś fanatycznym zwolennikiem Tuska, ale w mojej ocenie po 20 latach demokracji w końcu mamy właściwego człowieka na właściwym miejscu. Może nie jest ideałem, ale robi co w jego mocy, aby coś w tym kraju zrobić. Już widać pozytywne zmiany w "myśleniu" rządu.
zie1ony: zgadzam się w 100% z tym, co napisałeś. Przeraża mnie natomiast poziom większości komentarzy tutaj - zamiast się cieszyć, ze udało się osiągnąć cel, czyli wstrzymać przepisy cenzurujące Internet - z dużym, podkreślam dużym prawdopodobieństwem ich całkowitego zlikwidowania (przecież Tusk dość wyraźnie powiedział, że nie może od razu powiedzieć, że te przepisy idą do kosza, boby "stracił twarz" - trzeba odczekać i jakoś to politycznie zamotać ;), ale jestem przekonany, ze te przepisy do kosza powędrują), ludzie się żołądkują o to, że ich pytanie nie pojawiło się na debacie, tak jakby to było najwazniejsze. Typowe polskie piekiełko - strasznie to smutne :(. A co większość z komentujących powiedziałaby Tuskowi, gdyby została dopuszczona do głosu? Sądząc po poziomie waszych komentarzy, coś w rodzaju "Tusk ty ch..., precz z cenzurą". Myślicie, że to by cos pomogło w kwestii losów tej ustawy?
Jeszcze smutniejsze jest to, że wiele osób chyba nie rozumie tego, co słyszy, skoro pisze tutaj w komentarzach, że Tusk ma gdzieś postulaty internautów i że nic sie nie zmieni. No naprawdę nie wiem, co myśleć o takich ludziach - w każdym razie wiedzcie, ze swoim zachowaniem tylko potwierdzacie stereotyp, że "internauci to idioci", którym chętnie posługują się politycy i dziennikarze niechętni Internetowi... Czyli działacie przeciwko sobie i przeciwko nam wszystkim. :(
I jeszcze te protesty, ze na sali nie było "przedstawicieli internautów", tylko "jacyś garniturowcy". Sorry, ale to tylko dowodzi waszej niewiedzy - ci wszyscy "garniturowcy" to ludzie, którzy tworzą polski Internet od lat, i siedzą w nim znacznie głębiej niż przeciętny komentator na Wykopie, posiadacz bloga na blox.pl czy innym onecie, albo konta na fejsbuku... Jedyny konkretny zarzut dotyczy niezaproszenia Lechowicza - ale powiedzcie szczerze, co Lechowicz miałby do powiedzenia premierowi w tej debacie? To, że jest przeciwko cenzurze? To mówił każdy. A czy Lechowicz zna się na prawie na tyle, żeby wytknąc premierowi wady prawne tej ustawy, czy zna się na tyle na technologii, żeby uświadomić mu ogrom kosztów i inwestycji koniecznych do tego aby zrealizowac takie blokowanie po stronie operatorów? To są argumenty, które mogą przemówić do polityka (i jak widać, przemówiły), a nie "nie chcemy cenzury i już".
Moim zdaniem na sali znaleźli sie ludzie najwłaściwsi z możliwych - zresztą sam postulowałem, żeby byli tam ludzie z ISOC, PTI, PIIT, żeby był Vagla itd... Po prostu ci ludzie znają się na rzeczy i potrafią przedstawic rzeczowe argumenty, które trafią do polityków, bo mają o wiele więcej wiedzy o samym Internecie jak i o prawie niż przeciętny bloger, który korzysta z Internetu metodą - za przeproszeniem - "średnio inteligentnej małpy" (cytując ulubiony zwrot z wykładów prof. Tadeusiewicza ;)).
I zwróccie uwagę jeszcze na jedno - Tusk jest jednym z nielicznych polityków, który w obliczu przekonujących argumentów strony społecznej (argumentów, a nie np. palenia opon i rzucania kamieniami!) zmienił zdanie i wycofał się ze swoich projektów, a nie szedł w zaparte. Nawet - chociaż okrągłymi zdaniami, ale dla inteligentnego człowieka jest to jasne - przyznał się do błędu! Należą mu się za to gratulacje i uważam tę debatę za sukces zarówno nasz, jak i Tuska. Dlatego strasznie mnie martwi to bezsensowne wylewanie jadu, jakie tutaj ma miejsce.
Było dziś dużo nowomowy, pr-u i ogólnie pieprzenia od rzeczy.
Naliczyłem 4-5 wypowiedzi, które moim zdaniem były konkretne, z czego ostatnia od gościa o nicku Blackout. Poza tym nikt nikogo nie słuchał. Każdy przedstawiał swe racje i tyle.
Żadna z tych konkretnych wypowiedzi nie spotkała się z odpowiedzią, polemiką, odniesieniem - czymkolwiek.
Wiem, uogólniam ale moim zdaniem na całej tej debacie skorzystała aż jedna osoba (i nie jest to premier) i pewnie sobie to wpisze jako kolejną zasługę.
Mam nadzieję, że ta szopka nie spotka się z kontynuacją w tej formie. nie ma sensu, żeby przez kilka godzin 16 osób zabierało głos. Każdy powie co myśli. Nie odniesie się w żaden sposób do wypowiedzi poprzedników, a jeżeli już to tylko tych wybranych - wygodnych. W najgorszym wypadku odezwie się jakiś dziadek, który zanudzi wszystkich gubiąc się we własnej wypowiedzi pełnej dygresji, frazesów i oczywistości pokroju, że Internet jest dla nas czymś nowym.
Zostało jasno pokazane, że rząd wie swoje a my tego nie rozumiemy, nasze argumenty ich nie przekonują, albo nie potrafimy spojrzeć na to z tej wyjątkowo-wyjątkowej perspektywy co oni.
Poza tym, gdzie nam tam się pchać walczyć o swoje. Prawo ma służyć państwu a nie obywatelom. Ci ostatni nie powinni nic z tego rozumieć, wtedy nad wszystkim lepiej się czuwa w trosce o każde urojone bezpieczeństwo.
Ten od Blackout konkretne pytania? Jak go sluchalem to sie zastanawialem po co sie produkuje i kto go wpuscil. Gosc wg mnie najgorzej wypadl, bo gadal jakby w ogole nie mial pojecia o czym gadka. A juz calkowicie mnie rozwalil jak ta cala ustawe skwitowal slowami, ze kiedys go za stawianie zwyklej ktopki beda cenzurowali.
Rozmowy polityczne mają przyjęte takie, normy, że nie da się niczego w nich osiągnięć.
Erystyka jest całkowicie akceptowana, a nawet przyjmowana z aprobatą przez prostych ludzi.
Po drugie nie ma mowy o jakiejś "ekonomii" wyrażenia opinii. Każda wypowiedź musi być rozwlekła, by prezentowała się mądrzej. Podstawową zasadą w normalnej dyskusji jest, by odpowiadać maksymalnie zwięźle i zrozumiale, mówić tylko to co potrzeba. Tu jest wręcz na odwrót.
Nie rozumiem ludzi, którzy oglądają polityczne debaty w TV. Niczego nie da się z nich dowiedzieć, poza animozjami między politykami, czerpanie wiedzy o gospodarce z takich dyskusji to już zupełna porażka. 80% wypowiedzi to odnoszenie się do przeszłości polityka, jego spraw prywatnych z dala od dyskusji na temat problemu.
Co jak co, ale ten gość z Blackouteurope pieprzył jak małe dziecko i moim zdaniem wypadł idiotycznie. Cóż on takiego mądrego tam powiedział? Że mi stronę będą blokować bo mam kropkę w adresie?
Panie Kamilu,
po treści listu wnoszę, że to Pan dzwonił do mnie rozgoryczony po debacie, że nie przeczytałem wszystkich pytań...
czy naprawdę był Pan przekonany i z moich zapowiedzi wywnioskował Pan, że będę czytał wszystkie pytania Premierowi przesłane przez internautów? Zastanowił się Pan przez chwilę nad tym jakby to wyglądało i ile trwało? Proszę na chwilę uruchomić logikę.
Czy za pomocą Blipa, Twittera, Flakera i pozostałych narzędzi każdy internauta mógł zabrać głos? (no może oprócz tych niezalogowanych na wymienionych serwisach), oczywiście, i każdy może również w tej chwili zabrać głos, wyrazić swoją opinię i odpowiednio tagując uczestniczyć w debacie – która przecież wciąż trwa. Czy to jest glos i pytanie w pustą przestrzeń? Zapewniam że nie.
Zapewniam, że wszystkie przesłane pytania do premiera były przeczytane, wybrałem ich na debatę sporo, czy lepiej było czytać pytania czy dać głos uczestnikom debaty - zdecydowałem na miejscu podczas debaty – czy za dużo dałem „wolności” dyskutantom, czy przez godzinę powinienem odczytywać pytania – oceńcie sami, ja wybrałem tak jak wybrałem.
"Gdzie były nasze pytania", "internautów nie było" - tymi stwierdzeniami obraża Pan chyba uczestników debaty... bo kto to niby był, rolnicy (z szacunkiem dla rolników), proszę obejrzeć jeszcze raz debatę, a ich pytania to były z powietrza? oderwane od rzeczywistości? to były przecież najczęściej przewijające się kwestie podczas całej dyskusji. A że nie było pytań „Kiedy Tusku odejdziesz?”... no przykro mi, naprawdę...
"Mało tego, w trakcie dyskusji niejednokrotnie Pan przerywał ludziom którzy mówili bardzo mądrze i na temat."
To też źle?... widzi Pan, przerywałem jak wypowiedzi zaczęły przypominać ponad 10 minutowe przemówienia, a i tak tylko udało mi się zadać trzy poprosić o opinie z czatów, i tak spotkanie zostało przedłużone o godzinę...
Poza tym proszę pamiętać... to była pierwsza taka debata, która zrodziła się z luźnej propozycji spotkania w grudniu, na pewno były błędy organizacyjne, na pewno niedociągnięcia z mojej strony... napisał Pan do mnie jakiegoś maila z propozycją co by można zrobić lepiej, jak to usprawnić? (powiem szczerze, że taki maili w całej tej debacie dostałem kilka) – a teraz Pan płacze, że Jego pytania nie przeczytałem przed premierem...
I dosyć istotna sprawa. Nigdy nie mówiłem, nie pisałem i nie podawałem, że reprezentuje internautów - proszę znaleźć gdzieś takie moje słowa. Wiele razy w mediach to podkreślałem i prostowałem - byłem ORGANIZATOREM tej debaty, a nie reprezentantem, to jest różnica.
A na koniec... o co chodziło? Żeby zadać „moje, moje, najmojsze pytanie!” czy żeby uzyskać jakiś efekt? Czytał Pan nagłówki serwisów? Nie dało się zagiąć pytaniami i zmiażdżyć jakąś ripostą – proszę zaproponować i zorganizować debatę, powiedzieć w Centrum Informacyjnym Rządu że zrobi Pan to lepiej i zada wszystkie pytania i będzie git majonez – kontakt do nich łatwo znaleźć, nawet telefony odbierają i na maile odpisują – ja tak właśnie zrobiłem...
aha, i wspomniane wcześniej reakcje serwisów (ważne: PO debacie, nie PRZED):
Pozwolisz na wstepie ze bede pisal per Ty, gdyz jakos ciezko mi zmieniac internetowa netykiete.
Przede wszystkim naleza Ci sie slowa uznania za zorganizowanie tej debaty. Trzeba docenic to, ze spolecznie ktos potrafi cos takiego zrobic. I ja pomijam to jakies wg mnie fikcyjne PR i inne dziwne teorie.
Chcialbym abys wiedzial, ze to co tu przeczytales nie jest jednolitym zdaniem naszej wykopowej spolecznosci. Zacytuje tu wyzej napisany przeze mnie komentarz: "Mialy byc pytania od internautow, byly dwa zenujace "Czy uzywa Pan Internetu?" i "Czym dla pana jest Internet?". Ale odpowiedz Donalda byla jeszcze gorsza, wymijajaca, chlop ewidentnie z komputerem ma tyle wspolnego, co wlaczanie pasjansa. Generalnie byly pytania Internautow, tylko ze ladnie zredagowane przez obecnych tam ludzi. Stracily one na swej czytelnosci i dobitnosci, ale zyskaly wizerunek pytan zadanych przez ludzi na poziomie, a nie gimnazjalistow. Przez co zmienil sie jego [Premiera] stosunek do tej debaty w trakcie jej trwania."
Jedyne co nie spodobalo mi sie w Tobie, to moment jak uporczywie nie dawales sie rozpedzic z wypowiedzia Koledze, ktory siedzial chyba mniej wiecej naprzeciw Ciebie, taki pan w okularach. Sugerujac mu, ze bedzie powtarzal cos co bylu juz powiedziane. Wygladalo to niegrzecznie. Chociaz rozumiem cel takiego zachowania.
Jestem pozytywnie zaskoczony efektem tej debaty, tj. zawieszeniem spornej czesci ustawy, jak i obietnica czestszych tego typu spotkan. Mozna to uznac za niewatpliwy sukces. Chociaz kazdy tzrezwo myslacy polityk na miejscu Donalda tuska nie zachowalby sie inaczej.
Mam nadzieję, że odpowiednie służby sprawdzą aktywność internetową tego "blogera" baron12 pod kątem zachowań pedofilskich. Bo 12 latek to on nie ma. Wpadłeś kolego.
Na tych wszystkich stronach powinno być napisane: "Każdy internauta będzie mógł zadać pytanie, ale nie każdego pytanie zostanie przeczytane premierowi".
learc@
Zrobił coś takiego, bo http://www.wykop.pl/ludzie/baron już istniał, więc najprostrzym sposobem było dodanie 12. Też tak robię;)
A jeszcze chciałem dodać, że w mediach nieinternetowych(radio, telewizja, nie wiem jak gazety) informacja o debacie w ogóle się nie pojawiała, albo zajmowała bardzo mało czasu. Przypadek?
^elkreciko, wydawało się to przecież takie oczywiste. Choć rzeczwyscie niektórzy potrzebują ostrzeżenia przy zakupie tradycyjnej herbaty/kawy 'uwaga gorące' bo inaczej nie będą wiedzieć.
@elKreciko: "baron" został założony dopiero w roku 2008, baron12 w 2006, zatem coś ci się pomyliło w tym pospiesznym i płomiennym wybielaniu przesłanek pedofilskich. Czyżby baron12 myślał, że najciemniej pod latarnią?
"w mediach nieinternetowych(radio, telewizja, nie wiem jak gazety) informacja o debacie w ogóle się nie pojawiała, albo zajmowała bardzo mało czasu. Przypadek?"
Pewnie nie przypadek - tylko podejście do tego środowiska - dziennikarze nie biorą go poważnie (i w sumie - im się nie dziwie). A dziś dla dziennikarzy ciekawesze rzeczy były do dyskutowania - ciąg dalszy "zabaw w promowanie posłów za pomocą komisji ".
w nieinternetowych też było, choć nie wszystko śledziłem - było w teleexpresie, polsat głównie wydanie, wiadomości główne wydanie, nie wiem jak tvn, chyba jakaś migawka tylko, więcej nie wiem
baro12, wezsepigulke: pełne poparcie! Dla każdego myślącego człowieka było oczywiste, że nie należy brać dosłownie hasła "każdy może zadać pytanie premierowi". Debata zorganizowana bardzo dobrze i wielki szacunek, że się udało.
ps. Ludzie są śmieszni, na co dzień śmieją się z amerykanów że są "kretynami" a tymczasem się okazuje, że w PL również trzeba napisać na kubku z herbatą "Uwaga, może być gorąca" bo część ludzi o tym nie pomyśli a później będzie miała pretensje.
learc
Rzucasz na kogoś cień podejrzeń o pedofilię tylko dlatego, że ma "12" przy nicku? Większej bzdury nie słyszałam! Człowieku przyjmij do wiadomości, że nie każdy wstawia sobie sobie rok urodzenia albo wiek przy nicku, czasem są to zupełnie przypadkowe liczby. I co zszokowany?
w rosji tez organizuja takie debaty w ktorych "kazdy" moze zadac pytanie :)
ciekawi mnie rozmowa z filtrem spamu ktory losowo odrzuca pytania zamiast moderatora z partii :D
a ja tam macka i mediafun nadal lubie, bardzo fajnie, ze zorganizowal debate. choc mogl troche bardziej przemyslec jak to bedzie wygladalo bo bylo troche malo pytan, bardzo malo odpowiedzi premiera i zero konkretu z jego strony. a co do przerywania to wlasnie za malo to robil pierwsze dwie osoby, ktore sie wypowiadaly mialy stanowczo za duzo czasu.
Wg. mnie Maciej z mediafun nie miał, nie ma i wydaje się iż mieć nie powinien jakiejkolwiek legitymacji reprezentowania internautów. Nawet nie stanął po ich stronie, np. zadając sensowne pytania internautów z portali, które tak reklamował. Marketingowo pewnie zyskał jego blog, dostanie pewnie sponsora i będzie bogaty, a słowa internautów będą tam gdzie być nie powinny.. i tu mnie Maciej zawiódł, uważam że to czas odejść z Blogowania Macieju!! a ciężko popracować nad czymś mądrzejszym..
Smutne i tyle, a debata guzik dała. Pan Maciej się wypromował, wszyscy się przerzucali racjami i bez sensownymi polemikami nad internetem, Premier posłuchał... żenujące tylko.
Na debacie on do mnie powiedzial "Internauci jest was tak duzo ze jak was wk$!!ie to nie wygram wyborow, musze isc na jakies ustepstwa chocby iluzoryczne". Ale co ja tam sie znam...
Kochani, pamiętajmy, że czas rozliczenia polityków to czas wyborów.
Nie zapomnimy i mam nadzieję, że odpowiednim czasie na Wykopie pojawią się odpowiednie materiały przypominające nam dzisiejszy dzień i kilka ostatnich tak aby odświeżyć sobie to wszystko i zrobić to co możemy - zagłosować w odpowiedni sposób.
Jest nas dużo i będziemy się liczyć, być może to nasze głosy przeleją czare goryczy.
No dobra, wszystko fajnie, Tusku ODLOZYL to cale zamieszanie, ale tylko odlozyl. Niby bedzie nad tym pracowac... I co on takiego nowego wypracuje? Teraz naobiecywal , wybory przyjda znow go wybierzecie i pomysl wroci, tylko ze z nikim nie bedzie juz dyskutowac... Tak sie robi ludzi w balona. Gdyby powiedzial ze definitywnie usuwa ten zapis z ustawy hazardowej to bylby jakis krok, a tak?
pomijając te wszystkie zadawane pytania i tak największym problemem formy debaty były wypowiedzi premiera, typowego polityka, który nie potrafi odpowiadać normalnie na pytania.
pomimo wszystkiego, gratuluję Maćkowi tej inicjtatywy. Mam wrażenie, że każdego innego organizatora skrytykowano by podobnie.
...a cel i tak osiągnięty na zasadzie starej jak świat: "wprowadź chaos w obozie wroga". Zamiast dyskutować merytorycznie teraz wszyscy internauci do oczu sobie skaczą. Mamy demokrację pośrednią, PRemier z doradcami doskonale wie co NAM się nie podoba i zamiast trzęść portami o wybory robi kolejną hucwę.
ogarnijsie.pl
Przeglądnąłem trochę internetu i nie ma w świecie nawet wzmianki o wyniku naszej debaty. A z tego co wiem to jesteśmy pierwszym krajem, w którym odsunął rejestr. Jak ktoś umie dobrze po angielsku to niech ktoś napisze jakąś większą notkę i powysyła do znanych englishowskich dzienników (BBC, CNN, blogów IT)
Mnie ihytowało jak nasz phemier phóbował być fajny i ciągle hzucał tym "w healu".
W ogóle później chyba pozaginała mu się taka kartka: http://humor.ranek.pl/obraz_prl/sciaga_przemowienia.jpeg
bo zaczął się strasznie powtarzać.
A tak poza tym to przewidziane 90% p$##!!$enia, 10% treści i ładnie zawoalowane i wielokrotnie powtarzane "wasze zdanie jest nieistotne" przez nasze Słońce Peru
Sympatyczny był też dhugi libehał z wadą wymowy(tak abstah%#ac... czy wszyscy zwiazani z PO ją mają? [;), co stwiehdził, że bhak cenzuhy oghanicza jego wolność.
Rząd uległ internautom ? Bzdura ! To internauci ulegli !! Debata zaczęła przypominać targ : Jak cenzurować internet by nie ograniczać wolności ! A głównym postulatem internautów było: "NIE CENZUROWAĆ !" poprawcie mnie jeśli się mylę.
Debata - co za p%$$##%enie. 75% tekstów to jakieś lanie wody, 20% to kiełbasa wyborcza Donalda, a pozostałe 5% to rzeczywista treść.
Przykładowo zamiast zapytać "Co jadłeś na śniadanie?" i odpowiedzieć "Kanapki".
Można też zapytać "z jakich składników składał się posiłek, który spożywał pan w godzinach porannych?" i odpowiedzieć wymijająco: "Większość ludzi zamieszkujących Polskę, spożywa na śniadanie posiłek, składający się ze składników wymaganych do ich egzystencji".
NO I CZY TO, DO k$%%Y NĘDZY, JEST ODPOWIEDŹ NA PYTANIE?! Z 5 słów zrobiły się 32 słowa i nie poznaliśmy cholernej odpowiedzi. Gratulacje.
Powiedzcie mi jedno wsystko pieknie ale np czemu organizator debaty nie przygotowal deklaracji na pismie dla premiera tak zeby podpisal to ze obiecuje ze nie bedzie rejestru to bysmy mieli na niego haka jakby pozniej sie wycofal a tak dal pare obietnic zamydlil oczy a zadne konkretne deklaracje i zapewnienia nie padly i udalo mu sie zwiesc 50 % internautow ktorzy to lykneli ta nowomowe i socjotechnike ! odsylam do sondazu na tvn24.pl
wezcie wyp####!#ajcie z takimi tekstami bo az zal - wystarczylo wejsc na oneta i jakos nie mialem problemu z "dostaniem" sie na antene z moim pytaniem - jak sie je k#$!a zadaje to sie zadaje z sensem i caloscia skladniowa a nie jakies p#!#!#!y
Czy nie zapewniał, że "wszystkie (pytania) zostaną przeczytane i to one będą decydowały o przebiegu debaty."?
czy wy k#$!a chcecie czytac 1 pytanie 100 razy inaczej napisane no chryste - puk puk mozg macie ?
Gdzie były nasze pytania? Czy padło choć jedno pytanie zadane przez nieobecnych na spotkaniu internautów?
moje padlo o uciekaniu poza granice eu i polski co z tym idzie kapital i zamiatanie problemu pod dywan bo poleca sobie tam na serwery gdzie zadna organizacja wspolpracujaca z Polska zasiegu nie ma
Czy trud kilku tysięcy ludzi zadających na w/w portalach w trakcie trwania oraz przed debatą pytania nie poszedł na marne?
kilku tysiecy nie - na onecie widzialem na 400 gosci moze z 20 sensownych pytan - z 30 razy bylo powielane pytanie o to czy nie godzi to w ten p#!#!#!ony art 53 konstytucji RP - czytac to znaczy czytac pytania ktore inni ludzie tez zadaja a nie j#!nac i "dlaczego nie wybrales mnie" no zal dupe sciska - jedno mnie pytanie rozbilo - "nie lepiej zajac sie szkolnictwem polskim bo brakuje tu pieniedzy"...
ktos powyzej napisal (i chwala mu za to) co w sumie niedokladnie powiedzial premier - rozlozyc problem na czesci tak male ze beda nierozkladalne i rozwazyc je i znow poskladac eliminujac odpowiednie "zle" zapisy (kto byl na matmie/infie to wie co to logika)
// Jedyne pytania internautów (dwa), banalne zresztą które zostały zadane, nie padły nawet z Pańskich ust. // fail moje padlo (w sumie 1 z 2 moich - drugie tyczylo obejscia systemu bezpieczenstwa - "rzuc pierwszy kamieniem" (pokaz mi system idealny))
ktos na debacie powiedzial ze 50% Polakow ma neta - dobra niech polowa ma a zakladajac ze mamy u siebie 30 mln obywateli i model rodziny 2+1 ta liczba rosnie w miare wzrostu rodziny - u mnie jest jedna familia co liczy 9-10 czlonkow i maja neta wiec Czy ty Autorze tego tekstu zakladajac nawet ze 1/4 majacych dostepn do neta i przysluch$#acych sie debacie (12.5% naszych obywateli) z czego co przykladowo ~2 zadaje pytanie a reszta tylko slucha co daje ok 1.25mln zadajacych pytania uwazasz ze zwykly premier czy nawet kowalski jest w stanie chociaz odpowiedziec na 10% tego w ciagu 3h przy udzielaniu glosu ekspertom bo ja nie...
rada na przyszlosc - nauczcie sie patrzec nie na twarz lecz na dupe bo tamtedy wszystko wychodzi (innymi slowy - program jest latwo napisac - trudniej go b.dobrze zabezpieczyc i sprecyzowac(wskazcie program bez bledow - 90% ludzi na swiecie korzysta z windowsow - dziury gdzie spojrzysz)
ps1. http://humor.ranek.pl/obraz_prl/sciaga_przemowienia.jpeg to nie jest ten "fajny" kawal z wikipedii odnosnie komunistycznych przemowien.. ?
last word - w Polsce panuje takie fajne powiedznie - "nie pasuje - zrob pan lepiej"
@ketrish
Przyjacielu proszę popraw mnie jeżeli się mylę, ale to brzmi mniej więcej tak jakbyś chciał nam wmówić, że skoro Tobie udało się przejść z prostym, niekontrowersyjnym i łatwym do niekłopotliwej odpowiedzi pytaniem to niby nam wszystkim owinno się udać.
a nie mówiłem :)) lipa po całośći. szopka zeby zamknąć usta co niektórym. pokazać że niby rząd chce, stara sie... ale tak naprawde to stara sie ale udupić i zgnoić obywatela.
Właśnie takie kretyńskie pytania padały na czacie.
Tak jeszcze dopisze do poprzedniego, co by nie dodawać komentarza, a zablokowaną mam już edycję ;) Liczyłem na Vagle, przedstawiał dobre, konkretne pomysły/zarzuty (jawny proces tworzenia prawa np.) z tym, że nie mógł się z tym specjalnie przebić. Bo albo mówił za długo i premier wypowiadał się wymijająco albo głos wędrował po nim do kogoś innego.
Czyli jak widać - Tusk niepotrzebnie robił tą dyskusję - tylko swój czas zmarnował, a wam - co by nie zrobił nie pasuje. Wniosek prosty - na przyszłość powinien mieć w d... smęcących dla smęcenia i robić co uważa. I nie wyskakujcie mi tu, że tak straci wasze poparcie - bo was już stracił - kreskę na nim postawiliście za coś, czego nawet nie zrobił ale z waszego lenistwa nie chciało wam się sprawdzić jak sprawa wygląda. Po tej waszej reakcji - ja na jego miejscu bym to wprowadził, skrajnie jeszcze zaostrzone i rozszerzone, a potem patrzył co się dzieje po kolejnych wyborach, jak PiS by wygrał z takimi narzędziami dostępnymi.
przejrzałeś nas leni, nie sprawdziliśmy jak sprawa wygląda, za to pracowity premier sprawdził co jego rząd ma zamiar na szybko wprowadzić i wie że to dobre, a na debacie stracił tylko czas
nie, czy to coś zmienia?
czy teraz jest źle? czy nie ma możliwości ścigania przestępców w internecie? przecież to nawet nie jest nićmi szyte, tylko jakimś powrozem, ustawę łatwo jest wprowadzić, ale jak historia pokazuje trudniej wycofać, a wprowadzić zawsze można drobnymi krokami
I dokładnie o tym mówiłem - nie czytałeś, g... wiesz o czym mowa a górnolotne zwroty rzucasz - "gwałt się dzieje, do szablel!" i do tego jesteś dumny z tego, że jesteś ignorantem. To jest przykre - taka afirmacja indolencji i tworzenie konstrukcji paralogicznych na podstawie "a mi się widzi, nie przeczytałem, nie znam, nie przeczytam, nie chcę, ALE WIEM". Ergo: dyskusja z takimi jak ty jest bezcelowa - bo na jaki temat, skoro nawet nie chciało ci się poznać materii dyskusji? Twoich imaginacji?
aha, ale np. to że unia europejska jest dobra wiemy z mediów i od polityków, a to mendy, powinni nas odesłać do czytania traktatu, ale sami go pewnie nie czytali
ogarnij się, nikt nie musi znać całej ustawy, aby wyrobić sobie o niej zdanie, na szczęście są tacy którzy wynajdują kruczki i krzyczą w (sic!) internecie
a po przejrzeniu debaty wrażenie osoby, która najmniej orientuje się w temacie sprawia szef rządu, który tę ustawę projektował
Nie musze wiedziec co chca zmienic, zeby tego niechciec. Moge niechciec zadnych zmian. Ale jesli chce zmian musze wiedziec jakich ([edit]: i tu pytanie do ciebie: czy ty znasz dobrze tresc tej ustawy?)
Wiec zwolennicy ustawy musza ja znac (albo popieranie jej przez nich jest ABSURDEM), przeciwnicy natomiast- niekoniecznie.
A jesli nie chce zmian, to (jak to czesto przypomina Martin Lechowicz), premier (jako urzednik na mojej sluzbie, nie odwrotnie) nie powinien ich wprowadzac.
Więc jak pisałem: banda dzieciaków. Wstawcie mi jeszcze z tuzin minusów za pisanie o was prawdy. Jeżeli chce się być poważnie traktowanym w dyskusji - to trzeba innych też tak traktować, choćby przeczytawszy czego dyskusja dotyczy. A tak mamy bandę lemingów - nic nie wiedzą, nic nie znają, biegną za najgłośniej krzyczącym (i jeszcze są z tego dumni). Jak więc ktoś może was poważnie traktować? Was tylko jak dzieci można traktować...
deval@
Może i jesteśmy dziećmi. Ale dorosłymi dziećmi. Ktoś inny wie lepiej, co jest dla nas dobre? Biegliśmy za tym co krzyczał, a raczej gadał ładnie. Miało być liberalne państwo, druga Irlandia. Mam państwo gdzie wprowadza się zaczątki cenzury, drugie Chiny. Internauci to najbardziej opiniotwórcza część społeczeństwa. Tusk przestraszył, że straci głos 70 tys. ludzi, którzy się podpisali przeciwko cenzurze.
Kogo obchodzi treść ustawy ? Większość wypowiedzi z czatu na onecie NIE brzmiało "nie chcemy ustawy w tej formie " tylko brzmiało: ~ " NIE CHCEMY USTAWY W JAKIEJKOLWIEK FORMIE "!!
Dlatego nie rozumiem niektórych uczestników debaty (internautów) naciskających na treść ustawy. Bo jaka ona by nie była , to i tak wstawia jakąś granicę w internet, którą później będą mogli dowolnie przesuwać! Jeżeli raz taka bariera zostanie ustanowiona, Będzie nieodwracalna !
ps. oglądałem debatę od dechy do dechy ŻENADA ! W sumie stanęło na tym ile internautom uda się urwać z obecnych zapisów ustawy . a co potem - wiadomo...
@tatuji: Nie "nie chcemy USTAWY" tylko "nie chcemy CENZURY". I ten cel został osiągnięty - cenzury nie będzie. Ustawa idzie do dalszych prac BEZ PRZEPISÓW O CENZURZE, czy to do ciebie dotarło czy nie? I nie wstawia żadnej "granicy w Internet". Właśnie o to chodziło, żeby jej NIE wstawić, bo potem bedzie ją można dowolnie przesuwać - w tym masz rację. Ale jej NIE wstawiono. Ustawa w wersji po tej debacie będzie dotyczyła tylko ściśle hazardu w Internecie, tzn. tego pod jakimi warunkami moga działać firmy organizujące taki hazard. Będzie to ustawa czysto gospodarcza, tak jak powinna być - bez przepisów o cenzurze.
Trzeba oczywiście pilnować, żeby te przepisy nie wróciły przy jakiejś innej okazji, ale to już odrębna sprawa - jak powiedział Tusk, mają być następne spotkania na ten temat.
Więc czego jeszcze chcesz (i chcecie ci wszyscy, którzy wyrażają podobne zdanie), skoro osiągneliśmy to, na czym nam zalezało???
@raj- Właśnie ta ustawa dot. rejestru stron to nic innego jak cenzura ! Rozgraniczanie takiego zagadnienia "ustawa tak a cenzura nie" , nie ma sensu bo to tylko zamydlanie tematu lub szukanie innego określenia na słowo cenzura ! Taka ustawa nie ma sensu w ogóle . Pomijając już koszty, warunki techniczne, skuteczność itd.. Piszesz o hazardzie. jak taka strona czy usługa wejdzie do rejestru , to natychmiast zostanie przeniesiona za granicę, poza juryzdykcję policji czy nawet interpolu. a jak ktoś będzie chciał zagrać to sobie wejdzie przez proxy.A pieniądze wypłyną z kraju.(chyba że komuś na tym właśnie zależy) . Zgadzam się w 100% ścigać i karać przestępców !! po to (mam nadzieję to rozporządzenie ministra infrastruktury z dn.z dnia 28 grudnia 2009 r. http://www.mi.gov.pl/files/0/1792145/Rozpzart180cust21412finalrev1popr2312bezrej.pdf ) Wystarczy zrobić skuteczne wydziały policji do przestępstw internetowych.
Marnowanie czasu rządu i pieniędzy podatników, dublowanie prawa i krzyżowanie kompetencji, brak przejrzystości, niejasne cele, olbrzymie koszty w przypadku wprowadzania a jednocześnie łatwość obchodzenia, zajmowanie czasu sądów itd itd. Tak w skrócie można określić ową ustawę i to co z niej wynika.
Bardzo sprytnie posłużono się pedofilią. Przez pierwszą godzinę każdy starał się w trakcie swojej wypowiedzi przynajmniej raz powiedzieć dlaczego nie jest za pedofilią a przeciwko ustawie.
Sama forma debaty była nieco spaczona. Bardziej przypominało to forum do prezentacji własnych poglądów. Za mało wymiany pytań i odpowiedzi, zerowa dynamika, śladowe ilości konkretów. Niestety byle bloger nie nadaje się na osobę do prowadzenia tego typu "ewentu". Zabrakło umiejętności i doświadczenia. Moim zdaniem debatę powinien prowadzić dziennikarz z prawdziwego zdarzenia, który ma doświadczenie w takiej formie. Jan Pospieszalski na ten przykład. Jest doświadczony a zarazem jego poglądy dodałyby ciekawego smaczku.
@tatuji: czytałeś w ogóle ten projekt ustawy? Bo ja tak, dość uważnie.
Ustawa nie jest o rejestrze stron niedozwolonych. Ustawa jest o działalności firm hazardowych w Internecie. Znalazł sie w niej JEDEN ARTYKUŁ wprowadzający rejestr stron niedozwolonych. I o ten jeden artykuł cały czas toczyła sie walka. Teraz ten artykuł z ustawy wypada. Więc o co jeszcze chodzi?
Ogólnie ten cały niby organizator to powinien dostać po mordzie za to co zrobił, najpierw nie zaproszenie kilku niechętnych Premierowi blogerów, a potem szopka z pytaniami od internautów. Dobrze że chociaż ci który się wypowiadali byli przeciwni rejestrowi i mówili bardzo sensownie.
Mimo to całość jest w pewnym sensie sukcesem, jeżeli skłoni Tuska do wycofania się z pomysłu rejestru to już na pewno będzie sukces i będzie można uznać bitwę za wygraną, a jeżeli będzie będzie wygrana to będzie znaczyło że internauci stali się poważna siłą polityczną i ich siła będzie teraz tylko rosła i politycy już nie będą mogli sobie pozwolić na ignorowanie ich zdania.
Być może jest to pierwszy poważny krok na drodze do znacznie silniejszej niż dotychczas demokracji bezpośredniej która będzie się opierać na internecie
Gówno odnieśliśmy nie sukces ! Premier powiedział w konkluzji mniej więcej tak : JEŻELI NIE REJESTR TO PRZEDSTAWCIE MI INNE NARZĘDZIE DO KONTROLI INTERNETU !!
I nikt nie powiedział - nie damy panu żadnego pomysłu poza ustawa WON !
To przecież Polska... aż się rzygać chce od tego perfidnego narzekania. To było złe, ustawione, nie było wszystkich pytań... opanujcie się i następnym razem sami coś takiego zorganizujcie, a nie siedzicie sobie przy kawce przed kompem i wylewacie swoje żale na cały świat, a przede wszystkim macie jakiś żal do osób, które robiły coś takiego po raz pierwszy.
Goraco poprosilbym o liste pytan ktore nie zostaly zadane premierowi z winy nieprawidlowej moderacji - razem z uzasadnieniem co te pytania wnioslyby do dyskucji.
Dlaczego nie zlikwidują totolotka, to chyba taki sam hazard jak automaty? Wniosłoby by tyle do dyskusji, że może ta cała walka z hazardem nie ma sensu.
Chcą zlikwidować taki hazard, który nie przynosi skarbowi państwa zysków z podatków - to nie zostało powiedziane wprost, ale gdzieś "miedzy wierszami" można wyciągnąc taki wniosek. Proste - jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o kasę...
Oni nie chcą delegalizować hazardu tylko hazard bez pozwolenia, a to jest różnica.
Przecież kasyna nie znikają.
A, że większość (jeśli nie całość) hazardu w internecie jest bez pozwoleń to powstał problem jak go udupić.
Słuchałem całej debaty ze zdziwieniem. Sam początek był tak nudny... Jakaś baba gadała przez 20 minut o nie wiadomo czym. Później zamiast zadawać krótkie i precyzyjne pytania zaczęła się tyrada. Zazwyczaj wyglądało to tak że po trzech pytaniach Premier odpowiadał na jedno, najmniej sensowne i tak długie że dotyczyło wszystkiego i niczego.
Może Tomasz Lis nie jest najlepszym przykładem ale on w swoim programie zadaje rzeczowe i krótkie pytania, rzadko się sili na własne 10 minutowe przemyślenia bo to nie o to chodzi. Tak samo powinna wyglądać debata internautów z Premierem. Z szacunkiem ale rzeczowo i prosto z mostu.
Przepraszam, ale mnie uczyli/uczono - w internecie - nie zwracamy się do siebie per pan, pani - w internecie mówimy po imieniu. To takie miejsce gdzie pewne granice się zacierają. Po cholerę te sztuczne panowanie ?
kamilu, brawo! dokładnie jest tak jak napisałeś... budzioch juz dziś sie cieszy bo ma 500 % więcej wejsc na stronę... a ta debata to była pic na wode PR tuska i budziocha.
Na prawdę nie rozumiem o co tyle hałasu? Czy ktoś z Was na prawdę był AŻ TAK naiwny i myślał, że ten teatrzyk to będzie prawdziwa jakaś debata? Ktoś myślał, że Tusk jest na tyle głupi, żeby odpowiedzieć na te wszystkie niewygodne pytania, których nikt nie chce mu publicznie zadać?
Swoją drogą rejestru stron może i na razie nie będzie, ale jakoś nikt przy okazji nie zgrzyta zębami, że Tusk wprowadził nam kolejny zakaz, że znowu nam czegoś zabraniają, że znowu chcą kontrolować co robimy... no i przy okazji pełno sportowców dostało po dupie, bo mają umowy o sponsoring z firmami typu bet-at-home i teraz muszą oddawać kasę.
One man show, na dodatek showman'em nie byl premier lol
No ale mysle, ze Internet podziekuje odpowiednio naszej gwiazdeczce... Swoja droga orientuje sie ktos co on sobie przywiazal do szyi? Tyle o nim.
Wczesniej mowilem, ze bedzie epic fail... i sie mylilem.
Na szczescie Wodz Kid Protectu to wszystko uratowal. Odpowiedni czlowiek, z odpowiednia wiedza, w odpowiednim czasie. Cala reszta, bez urazy, ale w mojej subiektywnej opini to oni zyja we wlasnym swiecie i operowali argumentami, ktore nijak nie sa w stanie trafic do polityka. Grupa teoretycznie wiecej niz dobrze dobrana, ale chyba ich trema zezarla.
Na nastepna debate trzeba kogos od probabilistyki, zeby zryl premierowi banie "zakazem empirycznej nauki probabilistyki (hazard) w spoleczenstwie aspirujacym do miana cyfrowego", to by byl WIN :)
widzę, że moja opaska jakoś na czatach zwróciła uwagę, podobały mi się sugestie, że to jest joint na później :-),
To jest cewnik dializacyjny, czyli wkłucie bezpośrednie w tętnice szyjną umożliwiające chemodializy - opaska po prostu go trzyma, żeby nie latał.
Ci co myślą że to dla lansu - chętnie się zamienię, poważnie
Myślę, że premier doskonale wie czym jest internet :) I że nie trzeba było go do tego przekonywać. Myślę też, że strona internetowa i rządowa, nie była pewna do końca efektów tego spotkania - stąd być może dmuchanie na zimne. Dla niektórych też, sam fakt obcowania z ludźmi znanymi z pierwszych stron gazet, może być deprymujący :) IMHO: Maciek zrobił dużo i tyle co mógł. I chwała mu za to. A krytyków, cyników i oponentów zawsze było pod dostatkiem :) Ot, takie TANIE POLACTWO . "Pierwsze koty za płoty" - jak to mawiali Rzymianie :) IMHO formuła tego typu spotkań, powinna mieć bardziej "publicystyczną" oprawę (silny moderator, panujący nad salą, konkretny dziennikarz) oraz brak podziałów typu "oni-my" (czytaj: spotykamy się po to, aby wymienić opinie, poznać swój punkt widzenia, a nie sobie nawzajem dokopać = wielu internautów byłoby przeszczęśliwych z tego powodu). Mnie osobiście formuła "owalnego stołu" bardziej pasowała do negocjacji rząd-górnicy (ze wszystkimi tego konsekwencjami). Zabrakło też jakiegoś neutralnego potwierdzenia, że internauci należą do zarówno najmłodszej jak i najinteligentniejszej części społeczeństwa i nie są to "nawaleni hakerzy, którzy strzelają zza węgła przygłupawymi komentarzami na onecie, w wolnym czasie przeglądają pedofilskie strony, a żyją z internetowych kasyn i stron xxx" :))) Mam nadzieję, że Maciek wykorzysta wszystkie komentarze :)
Ta debata, to było ROZWIĄZANIE PIONIERSKIE. Podobnie jak akcja prosumencka z BRE. Najważniejsze jest, żeby walczyć siłą argumentów, a nie argumentami siły :) Do tej pory obraz dysputy publicznej - widać było przed sejmem i co niektórymi ministerstwami. Wierzę, że podobne jak Maćka inicjatywy, będą przecierać szlak mądrej i efektywnej dyskusji publicznej, a nie obrzucaniem się inwektywami zza węgła. Jakość polemiki na scenie politycznej już dawno sięgnęła bruku, a akcje typu "areopag" to głos wołającego na puszczy.
Jeśli ktoś uważa, że Maciek zrobił to po to, żeby się wypromować, to chyba nie wie o czym mówi. I niech sobie poczyta trochę wyników badań prof. Czapińskiego o podejściu Polaków to tzw. "społeczeństwa obywatelskiego". W tym biednym kraju zawsze było slychać głośne szczekanie zawistnych i niedowartościowanych, zamiast pragmatycznej i rzetelnej dyskusji. Moja prośba - zejdźcie z Maćka personalnie, a zajmijcie się konstruktywnymi uwagami, które mogą pomóc rozwinąć tę formę komunikacji ze stroną rządową.
Maciej Budzich jest osobą ze wszech miar nierzetelną. Niestety zaprosił jakichś garniturowych, a nie prawdziwych przedstawicieli internautów, takich jak np. Martin Lechowicz. Budzichowi bardzo nie spodobało się, że Lechowicz na antenie Kontestacji nie wypowiadał się o nim w samych superlatywach, czym dał jednoznacznie wyraz w komentarzach na Facebooku ("Smutne. Mam tylko nadzieję, że autorzy tego (u)tworu są w młodym społeczeństwie w mniejszości"). Reasumując, jest to osoba nierzetelna i sprzedajna. Wybierał według swojego widzimisię tych najbardziej uległych. Tej "mniejszości" oczywiście głosu nie dał. Niech sprzedawczyk spada na drzewo.
Wydaje mi się, że oglądaliśmy inne debaty. (mam nadzieję, że oglądałeś całą, bo inaczej to jesteś hipokryta). Kto konkretnie Ci się nie podobał? Czyje argumenty? A co do Lachowicza to dobrze że go nie było bo to zwykły krzykacz. W jego wypadku wygląda to tak: powtórzył coś po kimś i jak go nie wezmą do debaty to się obrazi. Była ograniczona liczba miejsc i poszli ludzie, którzy sobą coś reprezentują.
Prezesi jakichś organizacji to nie żadni internauci. To co najwyżej oni powtarzają argumenty po internautach (Waglowskiego pomijam). Ale jakbym był Budzichem to też bym właśnie ich zaprosił. Drogie, luksusowe garnitury kuszą, a "organizacja" przecież kosztuje.
I dlatego nikt ciebie nie zapraszał, a Lechowicz powinien tam się znaleźć, jeśli miała to być reprezentacja internautów. Ale skoro zapraszał nikomu nieznany "bloger", to jasne że bardziej znanych od siebie internautów nie zaprosi.
Sorry, ale wole zeby internautow reprezentowali ci garniturowi, ktorzy wiedza o czym gadaja, bo siedza w internecie i go tworza w Polsce od wewnatrz, a nie na twitterowcow, wykopowcow czy innego goscia z gitarka. Pomylka dla mnie byl gosc z Blackout i ktorys z blogerow, ktory zapomnial sie przedstawic i zul gume (LOL).
Garniturowcy, którzy nie są żadną reprezentacją internautów, bo nikt z Internetu ich nie zna, podobnie jak blogera baron12. Jeśli to miało być spotkanie z WIP-ami z organizacji pozarządowych to tak się to powinno nazywać, a nie udawać, że są tam jacyś internauci.
Nie wiem dlaczego Lechowicz miałby się tam znaleźć. Fakt, pieśni ma całkiem niezłe ale czy miałby coś konstruktywnego do dodania czy zabrał by cenny czas jak "pan reżyser".
Dlatego, że jest aktywnym internautą (całkiem znanym, w odróżnieniu od organizatora), wie o co chodzi i miał konkretne pytania, a nie autopromocyjne monologi wygłaszane przez niektórych. Liczą się konkrety. I w efekcie nikt np. nie zapytał, dlaczego premier w jednym zdaniu sam sobie zaprzecza, twierdząc że chce uwolnić internet zakazując stron i zapewniając że nie jest to naruszenie wolności.
Oooczywiście, bo jak ktoś nie skończył gimnazjum, bo ich jeszcze wtedy nie było i ubrał się w garnitur okazując szacunek rozmówcy w poważnej debacie to już nie jest internautą i nas, nołlajfów w koszulach flanelowych nie reprezentuje tylko jakieś inne, zstępujące pokolenie, tak?
A co masz do "garniturowych" co miałem w dresie przyjść? Człowieku zrozum, że musisz dostosować swój poziom dyskusji do poziomu dyskutanta. Jak by z tobą jakiś obwieś chciał gadać co Ty masz zrobić to byś go zignorował. Jak by czytać te pytania prosto z internetu to było by totalny chaos. Malkontenci zawsze takimi zostaną.
Poproszę o definicję internauty? Czy ci goście co tam byli nie są internautami? Są. Więc o co ten krzyk? Że to nie wy. Było pracować na to spotkanie, jak Budzich...
Komentarze (179)
Reklamy Google
pokaż pozostałe komentarze (159)
-
-
-
Otomoto.plVolkswagen Fox Gorzów Wlkp., 23900 PLN
BMW 316 Toruń, 25700 PLN
Renault Trafic Bełchatów, 26900 PLN